Absurdy prawa medycznego

lekarz-zdjecie

Choć może się wydawać, że prawo medyczne jest skonkretyzowaną i jasną definicją – wszak stanowi istotną gałąź nauk prawniczych, to już same przepisy zawierają w sobie mnóstwo irracjonalności zahaczającej o absurd. Zresztą absurdy dotyczyły, dotyczą i będą dotyczyć najrozmaitszych aspektów prawnych i tego nie da się uniknąć. Dzieje się tak od czasów prawa rzymskiego, lecz w przypadku prawa medycznego niektóre przepisy wołają o pomstę do nieba. Śmiać się, czy płakać? Oto zestawienie najbardziej absurdalnych przepisów w kwestii prawa medycyny.

Będziemy pisać do MO i już.

Jeszcze w 2007 roku w prawie medycznym istniał przepis mówiący o tym, iż prawo do stwierdzenia zgonu ma prawo stwierdzić wiejska znachorka. Oczywiście takie stwierdzenie musiało mieć swoje dalsze następstwa, a w tym konkretnym przypadku było nim niezwłoczne zgłoszenie do Milicji Obywatelskiej. Dlaczego akurat tam? Ponieważ rozporządzenie zostało wydane we wczesnych latach 60’, czyli w okresie głębokiej komuny, gdzie milicja w praktyce odgrywała rolę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.

Studenci za kratkami?

Innym przykładem przestarzałego przepisu jest możliwość wykonywania praktyk przez studentów uczelni wyższych wyłącznie na terenie szpitali publicznych. To również relikt socjalistyczny, wszak wszyscy doskonale wiedzą, iż od wielu lat większość studentów chętniej udziela się w obrębie prywatnych klinik pracując na najnowszych urządzeniach z wykorzystaniem innowacyjnych technologii. Cóż… Pozostaje mieć nadzieję, że przepisy ulegną natychmiastowej zmianie, bo może się okazać, że studenci odbywający praktyki w szpitalach prywatnych wylądują za kratami, lub utracą możliwość wykonywania zawodu.

Widmo nagłej śmierci.

Szpargały medyczne sprawiające, że obecnie lekarz zajmuje się częściej administracją, niż leczeniem pacjentów są dziś normą. Pacjenci również nie mają łatwo, głównie przez przepis, który mówi o tym, iż lekarz ma obowiązek zapytania pacjenta, co zrobić z dokumentacją medyczną po jego zgonie. Swoją drogą ciekawe jakie uczucia muszą towarzyszyć osobie udającej się na badania i dowiadującej się o rychłym zgonie.

operacja-w-trakcie

Ratownik medyczny tylko z nazwy.

Absurdy prawa medycznego nie ominęły ratowników medycznych. Mimo, iż ratownicy ratują każdego dnia życie setek osób, to w przypadku agonii mają prawo stwierdzenia zgonu. Paradoks polega na tym, iż jest to stwierdzenie słowne – zwyczajowe. Owszem, ratownik może zaprzestać reanimacji, ale pod względem formalnym nie ma prawa wystawić aktu zgonu. Żeby było zabawniej – zgon twierdzić słownie może również mleczarz wespół ze znachorką.

Piłeś? Unikaj lekarzy!

Okazuje się, że osoba będąca pod wpływem alkoholu poza stróżami prawa powinna bać się również lekarzy. Co prawda nie wystawią oni mandatu, ale w przypadku wizyty w stanie nietrzeźwym mają oni prawo do uzyskania zapłaty za wykonany obowiązek. I nieważne, że osoba posiada uprawnienia do korzystania z bezpłatnych świadczeń zdrowotnych, mówi nam adwokat z kancelarii prawnej w Toruniu. Niestety oliwa nie zawsze jest sprawiedliwa, bowiem pacjent nie może otrzymać rekompensaty od lekarza będącego pod wpływem… Jaka szkoda.

Krwawy biznes.

Kosztowności pacjentów przechowywane w depozycie z uwzględnieniem wydania karty depozytowej wcale nie muszą tam trafić o ile odpowiednie organa szpitalne stwierdzą, iż zdrowie pacjenta nie pozwala na jej wydanie. Dzieje się tak z uwagi na możliwość zgubienia potwierdzenia i choć istnieje obowiązek dołączenia karty do historii choroby nie ma w niej nawet jednej wzmianki o wartości depozytu. Wniosek? Przed pójściem do szpitala warto wpierw wybrać się do banku…